Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kołysanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kołysanka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 sierpnia 2014

Tu i teraz

- "Ile ma?" - zagadnęła mnie na plaży kobieta, gdy pokazywałam 3-miesięcznemu synkowi morze. 

Patrzyła z czułością i wspominała: 
- "Mówię pani, to najpiękniejszy czas! Jak sama miałam takiego niemowlaka i widziałam starsze, biegające dzieci, to chciałam już takie mieć, odrośnięte. A teraz... patrzę na tego pani maluszka i wszystko sobie przypominam! To był dla mnie najpiękniejszy czas, z takim maleństwem". - powiedziała z rozrzewnieniem matka 2-letniej córki. 

Często słyszę od kogoś znajomego czy z rodziny: "za rok mały będzie ci już tu biegał" albo "poczekaj jeszcze kilka miesięcy, a zobaczysz jaki się zrobi komunikatywny". I buntuję się wewnętrznie przeciwko takim tekstom, bo ja... wcale nie potrzebuję niczego przyspieszać. Co będzie, to będzie - naturalna kolej rzeczy. Jak dla mnie, fajnie jest już teraz. Nie jutro, ani za rok. Teraz, w tej chwili, która jest. 

Bo jak śpiewał Maciek Balcar: "chwila która trwa może być najlepszą z twoich chwil", najlepszą z moich chwil. 


PS. >> Dżem "Do kołyski"


fot.www.dzieciochatki.pl

czwartek, 29 maja 2014

Muzyka bobasa

W ramach poszukiwań dźwięków uspokajających maluszka przesłuchiwałam dziecięce stacje radiowe. W Babyradio usłyszałam przecudną piosenkę, zapisałam nazwę i czym prędzej wyguglałam: 

>> Raimond Lap - Fine Tuning Baby

Okazało się, że facet zrobił mnóstwo dziecięcej muzyki. Ja jestem zachwycona. Mój synek jeszcze nie podziela mojego entuzjazmu, ale pracuję nad tym :)

>> Raimond Lap - First time I hear the see


fot.www.tipsforclassicalmusicians.com

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Muzyka łagodzi o...czekiwanie

W dzieciństwie najbardziej lubiłam grać na keyboardzie, a potem gitarze wtedy, kiedy zostawałam sama w domu. Granie dla siebie miało jeszcze tą przewagę, że mogłam sobie do woli podśpiewywać. 

Tak zostało do dziś. Jeśli z rzadka ogarnia mnie chęć uderzenia w struny, to tylko w samotności. W ciąży zdarzyło mi się to po raz pierwszy właśnie teraz. Zasłyszałam w radiu znajomą piosenkę, zaczęłam sobie podśpiewywać i nagle mnie olśniło: przecież już mogę zacząć kolekcjonować kołysanki dla małego! Będę mogła nawet śpiewać i grać je sama. Ba, już mogę!!!

Do kołyski

Tym sposobem odkurzyłam gitarę, wyciągnęłam grubą teczkę ze zbiorem tabulatur i tekstów piosenek z chwytami...i przepadłam na dobrych kilka godzin. Zachwytom nad (odgrzewanymi) odkryciami nie było końca. Na szczęście gra na instrumencie jest jak jazda na rowerze - trzeba sobie tylko przypomnieć, jak ruszyć nie tracąc równowagi, a potem już rower sam jedzie. 

Wśród ulubionych piosenek znalazłam też coś szczególnego - dwie kołysanki, które zawsze mi się podobały, ale nigdy dotąd nie odbierałam ich z takim przejęciem. Nawet nie byłam w stanie zaśpiewać ich całych, bo przy którymś wersie głos mi się załamywał...

Podaję linki do oryginałów:

We've created life

W czasie tej muzycznej uczty przypomniałam sobie o jeszcze jednej, absolutnie niesamowitej piosence. Przyjaciółka obiecała sobie, że gdy dowie się o swojej ciąży, włączy ją swojemu mężczyźnie w czasie oznajmiania mu tej radosnej nowiny. Włączyła :)



fot.www.murzynowo.eu
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...