W ostatnim czasie zaobserwowałam dziwne zjawisko - tracę zainteresowanie światem zewnętrznym.
To porażające odkrycie, ponieważ zupełnie do mnie niepodobne! Zwykle otaczam się muzyką, słucham różnych audycji, poszukuję informacji, czytam gazety. A teraz przyłapuję się na tym, że mogę pół dnia nie włączać radia i nawet nie zauważę jego braku. Albo biorę do ręki gazetę (nareszcie mam chwilę, żeby ponadrabiać zaległości) i okazuje się, że zaznaczone wcześniej artykuły, wcale mnie nie interesują. Co więcej, mam poczucie, że informacjami z różnych źródeł na różne tematy tylko niepotrzebnie zagracam umysł. Że powinnam się skupić na przygotowaniach na spotkanie z dzieckiem, a nie rozpraszać pierdołami...
Mam nadzieję, że ta potrzeba skupienia to co najwyżej zwiastun fazy wicia gniazda, a nie zdziwaczenia :)
Święty spokój
Tak czy inaczej, dobrze mi z tą ciszą, tym spokojem. Chyba teraz tego właśnie potrzebuję. Powygrzewać się na leżaku, posłuchać śpiewu ptaków, pospacerować bez celu. I o dziwo nie towarzyszy mi przy tym poczucie traconego czasu (normalnie korciło by mnie, żeby w czasie odpoczynku posłuchać jakiegoś audiobooka albo wykonać parę telefonów).
Mam też nadzieję, że to wszystko, co się teraz dziwnego ze mną dzieje, jest w jakimś stopniu odwracalne! Ehh... dajcie spokój :)
fot.www.gagdonkey.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spokój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spokój. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 24 marca 2014
wtorek, 11 lutego 2014
Twarzowy stan
"Do twarzy ci z dzieckiem!" - brzmiał komplement, jaki usłyszałam dziś od mojej serdecznej przyjaciółki.
Dodała jeszcze: "wyglądasz na spokojną i zrelaksowaną", co miało znaczyć zauważalną zmianę, ponieważ zwykle bliżej mi do posiadaczki ADHD, niż oazy spokoju.
Ciekawe i cenne zarazem spostrzeżenie, bo pochodzi od człowieka, przy którym absolutnie nic nie muszę udawać. Wiecie, to taka przyjaciółka, która wie o mnie wszystko, a i tak mnie lubi.
Hmm, czy to właśnie to mają na myśli ludzie, gdy mówią, że ciąża komuś służy? :)
fot.www.siostraania.pl
Dodała jeszcze: "wyglądasz na spokojną i zrelaksowaną", co miało znaczyć zauważalną zmianę, ponieważ zwykle bliżej mi do posiadaczki ADHD, niż oazy spokoju.
Ciekawe i cenne zarazem spostrzeżenie, bo pochodzi od człowieka, przy którym absolutnie nic nie muszę udawać. Wiecie, to taka przyjaciółka, która wie o mnie wszystko, a i tak mnie lubi.
Hmm, czy to właśnie to mają na myśli ludzie, gdy mówią, że ciąża komuś służy? :)
fot.www.siostraania.pl
środa, 27 listopada 2013
Literatura - podejście kolejne
Wygląda na to, że im bardziej zaawansowana ciąża, tym więcej chce się wiedzieć.
Jednak odważyłam się sięgnąć po książki fachowe. Jak zaczęłam czytać, to się okazało, że interesuje mnie prawie wszystko po kolei. Wcześniej pewne tematy mnie raczej przerażały niż zachęcały.
Pomału przekonuję się, że większa wiedza wcale nie musi stać w konflikcie ze spokojem ducha. Ale to nie jest reguła. Mam świadomość, że mogę z tej wiedzy zrobić dobry użytek, ale mogę też sobie zaszkodzić.
Dlatego zaglądam do książek tylko wtedy, kiedy naprawdę odczuwam potrzebę, kiedy chcę się czegoś konkretnego dowiedzieć.
fot.www.ciazowomi.wordpress.com
Jednak odważyłam się sięgnąć po książki fachowe. Jak zaczęłam czytać, to się okazało, że interesuje mnie prawie wszystko po kolei. Wcześniej pewne tematy mnie raczej przerażały niż zachęcały.
Pomału przekonuję się, że większa wiedza wcale nie musi stać w konflikcie ze spokojem ducha. Ale to nie jest reguła. Mam świadomość, że mogę z tej wiedzy zrobić dobry użytek, ale mogę też sobie zaszkodzić.
Dlatego zaglądam do książek tylko wtedy, kiedy naprawdę odczuwam potrzebę, kiedy chcę się czegoś konkretnego dowiedzieć.
fot.www.ciazowomi.wordpress.com
piątek, 22 listopada 2013
No stress!
Dziś jedna z moich przyjaciółek postanowiła wyprzedzić moje obawy i już teraz zarządziła:
"Porodem się absolutnie nie przejmuj. To lekarze i położne mają się stresować, a nie ty. Ty idziesz zrobić swoje najlepiej jak potrafisz, reszta należy do nich".
Wow, super! Nikt wcześniej nie przestawił mi sprawy w ten sposób. Jeśli więc takie odwrócenie kota ogonem jest kluczem do zachowania spokoju, to kupuję tego kota nawet w worku :)
Może na listę piosenek na porodówkę powinna trafić ta?
>> Laurent Wolf - No stress
fot.www.wikihow.com
"Porodem się absolutnie nie przejmuj. To lekarze i położne mają się stresować, a nie ty. Ty idziesz zrobić swoje najlepiej jak potrafisz, reszta należy do nich".
Wow, super! Nikt wcześniej nie przestawił mi sprawy w ten sposób. Jeśli więc takie odwrócenie kota ogonem jest kluczem do zachowania spokoju, to kupuję tego kota nawet w worku :)
Może na listę piosenek na porodówkę powinna trafić ta?
>> Laurent Wolf - No stress
fot.www.wikihow.com
sobota, 24 sierpnia 2013
Pierwszy raz w internecie
Niewiele czasu upłynęło od chwili, w której postanowiłam nie pytać "specjalisty Google" o cokolwiek w sprawie ciąży, do momentu, w którym zmieniłam zdanie :)
Choć wciąż czekam na potwierdzenie ciąży przez ginekologa, podkusiło mnie, żeby jednak sprawdzić, czy przypadkiem nie ma czegoś takiego, o czym koniecznie muszę wiedzieć już teraz. Bo o ile jest dla mnie jasne, że teraz bardziej o siebie dbam, zdrowiej jem, wykluczając pewne produkty spożywcze całkowicie, to może się zdarzyć, że nie wpadłam na jakąś równie ważną oczywistość. Przecież nigdy wcześniej nie byłam w ciąży, a do tego dotychczas byłam totalną ignorantką w tych tematach...
Jednym z pierwszych serwisów, który się nawinął, był Parenting.pl, moderowany przez Dorotę Zawadzką, która dla wielu jest autorytetem w tej dziedzinie. Czy również moim? Na razie trudno mi to stwierdzić. W każdym razie portal wydaje mi się tak kompleksowo ujmować temat, że zaniechałam póki co dalszych poszukiwań i ostro się wczytuję.
Muszę przyznać, że w pierwszej chwili ogarnęła mnie ogromna ciekawość połączona z paniką, że ta cała ciąża to pole tak mi nieznane, że nie wiem, czy 9 miesięcy wystarczy, by zgłębić choć najważniejsze zagadnienia! Najlepiej, gdybym mogła całą tą wiedzę pojąć i przyswoić natychmiast, a potem tylko na spokojnie stosować...
Tyle że po pierwsze to nierealne, a po drugie - dość niepraktyczne. Bo nawet jeśli się oczytam, to będę bogatsza jedynie w teorię. I tak na chłopski rozum, po co mi dziś wiedza o tym, co będzie w trzecim trymestrze, skoro teraz powinnam się skupić na pierwszym, a poza tym za pół roku i tak zapomnę?
Kilka głębokich oddechów. Przeponowych (już wiem, że właśnie takie warto praktykować). Wdech - wydech. Wdech - wydech. Ludzie pracujący z ciałem nazywają to "oddechem do brzucha".
Obserwuję, jak pomału poczucie przytłoczenia ustępuje miejsca spokojowi. A spokój jest mi teraz bardzo potrzebny! Mówię sobie, że wszystkiego co potrzebne, dowiem się w odpowiednim czasie. Chyba udało mi się przekonać siebie do takiego podejścia. Zobaczymy na jak długo :)
fot.www.mensfitness.com
fot.www.maryhillmanor.org
Jednym z pierwszych serwisów, który się nawinął, był Parenting.pl, moderowany przez Dorotę Zawadzką, która dla wielu jest autorytetem w tej dziedzinie. Czy również moim? Na razie trudno mi to stwierdzić. W każdym razie portal wydaje mi się tak kompleksowo ujmować temat, że zaniechałam póki co dalszych poszukiwań i ostro się wczytuję.
Muszę przyznać, że w pierwszej chwili ogarnęła mnie ogromna ciekawość połączona z paniką, że ta cała ciąża to pole tak mi nieznane, że nie wiem, czy 9 miesięcy wystarczy, by zgłębić choć najważniejsze zagadnienia! Najlepiej, gdybym mogła całą tą wiedzę pojąć i przyswoić natychmiast, a potem tylko na spokojnie stosować...
Tyle że po pierwsze to nierealne, a po drugie - dość niepraktyczne. Bo nawet jeśli się oczytam, to będę bogatsza jedynie w teorię. I tak na chłopski rozum, po co mi dziś wiedza o tym, co będzie w trzecim trymestrze, skoro teraz powinnam się skupić na pierwszym, a poza tym za pół roku i tak zapomnę?
Kilka głębokich oddechów. Przeponowych (już wiem, że właśnie takie warto praktykować). Wdech - wydech. Wdech - wydech. Ludzie pracujący z ciałem nazywają to "oddechem do brzucha".
Obserwuję, jak pomału poczucie przytłoczenia ustępuje miejsca spokojowi. A spokój jest mi teraz bardzo potrzebny! Mówię sobie, że wszystkiego co potrzebne, dowiem się w odpowiednim czasie. Chyba udało mi się przekonać siebie do takiego podejścia. Zobaczymy na jak długo :)
fot.www.mensfitness.com
fot.www.maryhillmanor.org
Subskrybuj:
Posty (Atom)





