Gdy kobieta mówi: "nie mam co na siebie włożyć", jej mężczyzna najczęściej odczytuje to jako:
a) marną formę kokieterii i chęć wymuszenia zapewnień w stylu: "przecież tobie kochanie we wszystkim ładnie..."
b) próbę usprawiedliwienia wydania pokaźnej kwoty na najbliższych zakupach odzieżowych
c) dowód na krótkowzroczność kobiety, jako że szafa wyraźnie pęka w szwach.
Inaczej rzecz się ma po porodzie:
a) ubrania przedciażowe są jeszcze za małe, a ciążowe już za duże
b) nie opłaca się kupować wielu nowych ubrań, bo aktualny rozmiar traktuje się (z wielką nadzieją :)) jako przejściowy
c) jest za gorąco, aby piec się w spodniach ciążowych z nieprzewiewnym, gumowym pasem
Nie wiedziałam czy się śmiać, czy płakać, gdy przypomniałam sobie o koszulce kupionej jeszcze w ciąży na specjalne zamówienie z napisem: KEEP CALM and LOVE .... (<- zamiast kropek na koszulce widnieje imię mojego synka) i postanowiłam ją przymierzyć. Cóż, nie przewidziałam, że poporodowy brzuch wygląda na czwarty miesiąc ciąży, więc t-shirt sięgał mi do pępka...
Wtedy po raz pierwszy w życiu powiedziałam w pełni uczciwie: "nie mam co na siebie włożyć" i nie było w tym ani krzty przesady.
fot.www.edziecko.pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciąża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciąża. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 29 czerwca 2014
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Muzyka łagodzi o...czekiwanie
W dzieciństwie najbardziej lubiłam grać na keyboardzie, a potem gitarze wtedy, kiedy zostawałam sama w domu. Granie dla siebie miało jeszcze tą przewagę, że mogłam sobie do woli podśpiewywać.
Tak zostało do dziś. Jeśli z rzadka ogarnia mnie chęć uderzenia w struny, to tylko w samotności. W ciąży zdarzyło mi się to po raz pierwszy właśnie teraz. Zasłyszałam w radiu znajomą piosenkę, zaczęłam sobie podśpiewywać i nagle mnie olśniło: przecież już mogę zacząć kolekcjonować kołysanki dla małego! Będę mogła nawet śpiewać i grać je sama. Ba, już mogę!!!
Do kołyski
Tym sposobem odkurzyłam gitarę, wyciągnęłam grubą teczkę ze zbiorem tabulatur i tekstów piosenek z chwytami...i przepadłam na dobrych kilka godzin. Zachwytom nad (odgrzewanymi) odkryciami nie było końca. Na szczęście gra na instrumencie jest jak jazda na rowerze - trzeba sobie tylko przypomnieć, jak ruszyć nie tracąc równowagi, a potem już rower sam jedzie.
Wśród ulubionych piosenek znalazłam też coś szczególnego - dwie kołysanki, które zawsze mi się podobały, ale nigdy dotąd nie odbierałam ich z takim przejęciem. Nawet nie byłam w stanie zaśpiewać ich całych, bo przy którymś wersie głos mi się załamywał...
Podaję linki do oryginałów:
We've created life
W czasie tej muzycznej uczty przypomniałam sobie o jeszcze jednej, absolutnie niesamowitej piosence. Przyjaciółka obiecała sobie, że gdy dowie się o swojej ciąży, włączy ją swojemu mężczyźnie w czasie oznajmiania mu tej radosnej nowiny. Włączyła :)
fot.www.murzynowo.eu
czwartek, 9 stycznia 2014
O matko! One też są w ciąży...
Chcąc sprawdzić, czy jeden z moich tekstów dobrze został zaindeksowany przez wyszukiwarkę, wyguglałam dziś pożądaną frazę i nazwę tego bloga. Cóż mi wyskoczyło jako jeden z wyników? "Seksowna psycholożka w zaawansowanej ciąży". Chodziło oczywiście o Marię Rotkiel. Mówię oczywiście, bo jak seksowna, to na pewno ona. Ale nie miałam pojęcia, że jest w ciąży. Po nitce do kłębka doszłam do cyklu rozmów z nią w "Pytaniu na śniadanie". Super, przejrzę w wolnej chwili, jak sobie radzą inne psycholożki :)
Przeskakując po kanałach natknęłam się też na znaną z programu "Wiem co jem" Katarzynę Bosacką, tym razem w programie "O Matko!". Wygląda na to, że aktualnie emitowane są powtórki, bo premiera odbyła się wiosną 2013. Znając panią Kasię, po programie spodziewam się garści przydatnych i, co ważniejsze, sprawdzonych informacji. Już ustawiłam odcinki w kolejce do obejrzenia!
Bardzo się cieszę z moich znalezisk, ponieważ obie panie lubię i szanuję za to, co robią, a więc i chętnie się od nich pouczę również w temacie macierzyństwa.
fot.www.pytanienasniadanie.tvp.pl
fot.www.tvnstyle.pl
Przeskakując po kanałach natknęłam się też na znaną z programu "Wiem co jem" Katarzynę Bosacką, tym razem w programie "O Matko!". Wygląda na to, że aktualnie emitowane są powtórki, bo premiera odbyła się wiosną 2013. Znając panią Kasię, po programie spodziewam się garści przydatnych i, co ważniejsze, sprawdzonych informacji. Już ustawiłam odcinki w kolejce do obejrzenia!
Bardzo się cieszę z moich znalezisk, ponieważ obie panie lubię i szanuję za to, co robią, a więc i chętnie się od nich pouczę również w temacie macierzyństwa.
fot.www.pytanienasniadanie.tvp.pl
fot.www.tvnstyle.pl
poniedziałek, 4 listopada 2013
Pani od kobiecych spraw
Moja ulubiona sprzedawczyni biustonoszy, którą ostatnio zmuszona byłam odwiedzić, okazała się kobietą, z którą miałabym ochotę kontaktować się znacznie częściej, niż tylko przy zakupie coraz większych staników.
Pani H. jest świetnym marketingowcem i doskonale zdaje sobie sprawę, jakim okresem dla kobiecego ciała jest ciąża. Wie jak łatwo zarobić, sprzedając klientkom dobre samopoczucie i atrakcyjny wygląd w postaci eleganckiej bielizny. I choć wiem, że jej żywe zainteresowanie ciążą jest po prostu elementem rozmowy sprzedażowej, to jednak robi to tak naturalnie, że zawsze jestem pod ogromnym wrażeniem jej wyczucia.
To jej wyczucie właśnie sprawiło ostatnio, że doskonale wyczuła moje preferencje i - jak przystało na sprzedawcę idealnego - zgodziła się w pełni w moimi przekonaniami. Pomarudziłam trochę na niewielki wybór bielizny ciążowej w wielu sklepach, bo jak już jest, to aż w jednym kolorze (białym, za którym nie przepadam jeśli chodzi o bieliznę) albo w kroju sportowym, czyli jak dla mnie - bez fasonu. A koszule nocne to tylko z jakimiś infantylnymi misiami...
I tu z odsieczą przybywa niezawodna pani H., która wyciąga swoje kolorowe katalogi, pokazuje wieszaczki z przepięknymi, bardzo kobiecymi wzorami i pyta: "który mierzymy?". Zawsze opuszczam jej sklep zadowolona. I za każdym razem przyznaję piątkę z plusem za obsługę, empatię i miłe (=najczęściej dowartościowujące zakompleksione panie) słowo.
Czy ja nie jestem przypadkiem zanadto wymagająca? :) Nie dość, że nabieram coraz bardziej kobiecych kształtów, to jeszcze chcę je podkreślać co najmniej ładną bielizną i czuć się atrakcyjnie! Próżność, ach próżność :)
fot.www.fit.pl
Pani H. jest świetnym marketingowcem i doskonale zdaje sobie sprawę, jakim okresem dla kobiecego ciała jest ciąża. Wie jak łatwo zarobić, sprzedając klientkom dobre samopoczucie i atrakcyjny wygląd w postaci eleganckiej bielizny. I choć wiem, że jej żywe zainteresowanie ciążą jest po prostu elementem rozmowy sprzedażowej, to jednak robi to tak naturalnie, że zawsze jestem pod ogromnym wrażeniem jej wyczucia.
To jej wyczucie właśnie sprawiło ostatnio, że doskonale wyczuła moje preferencje i - jak przystało na sprzedawcę idealnego - zgodziła się w pełni w moimi przekonaniami. Pomarudziłam trochę na niewielki wybór bielizny ciążowej w wielu sklepach, bo jak już jest, to aż w jednym kolorze (białym, za którym nie przepadam jeśli chodzi o bieliznę) albo w kroju sportowym, czyli jak dla mnie - bez fasonu. A koszule nocne to tylko z jakimiś infantylnymi misiami...
I tu z odsieczą przybywa niezawodna pani H., która wyciąga swoje kolorowe katalogi, pokazuje wieszaczki z przepięknymi, bardzo kobiecymi wzorami i pyta: "który mierzymy?". Zawsze opuszczam jej sklep zadowolona. I za każdym razem przyznaję piątkę z plusem za obsługę, empatię i miłe (=najczęściej dowartościowujące zakompleksione panie) słowo.
Czy ja nie jestem przypadkiem zanadto wymagająca? :) Nie dość, że nabieram coraz bardziej kobiecych kształtów, to jeszcze chcę je podkreślać co najmniej ładną bielizną i czuć się atrakcyjnie! Próżność, ach próżność :)
fot.www.fit.pl
niedziela, 29 września 2013
UWAGA Promieniowanie aktywne!
Nie wiem, czy w naszej kulturze komplementowanie kobiet w ciąży jest standardem, ale właśnie zaczynam tego doświadczać na własnej skórze.
Gdy po raz kolejny słyszę o tym, jak to rozkwitam albo promienieję to zastanawiam się w duchu, jak kiepsko musiałam wyglądać wcześniej :)
Już od paru osób usłyszałam:
Będzie syn!
Nie wiem, może i będzie. Chociaż nie zgadza mi się to ze smakami, bo aktualnie mam wzmożony apetyt na słodycze, a nie na schaboszczaka... Wiem, wiem, to nie żaden wyznacznik. Ale jeśli po wyglądzie można obstawiać płeć, to dlaczegóż nie po smakach?
W każdym razie dla bezpieczeństwa otoczenia zacznę chyba nosić tabliczkę informującą o moim promienieniu / promieniowaniu - kto wie, czy przebywanie w moim towarzystwie nie jest szkodliwe :)
Gdy po raz kolejny słyszę o tym, jak to rozkwitam albo promienieję to zastanawiam się w duchu, jak kiepsko musiałam wyglądać wcześniej :)
Już od paru osób usłyszałam:
Będzie syn!
Nie wiem, może i będzie. Chociaż nie zgadza mi się to ze smakami, bo aktualnie mam wzmożony apetyt na słodycze, a nie na schaboszczaka... Wiem, wiem, to nie żaden wyznacznik. Ale jeśli po wyglądzie można obstawiać płeć, to dlaczegóż nie po smakach?
W każdym razie dla bezpieczeństwa otoczenia zacznę chyba nosić tabliczkę informującą o moim promienieniu / promieniowaniu - kto wie, czy przebywanie w moim towarzystwie nie jest szkodliwe :)
niedziela, 1 września 2013
Ja jestem! :)
"To moje pierwsze godziny
Jestem najmłodsze z całej rodziny
Jestem jak małe ziarenko
Czuję, że żyję, urosnę wam prędko
Ja jestem
Ja czuję
Ja żyje
moje serce bije!
To moje pierwsze tygodnie
U mamy pod sercem jest mi wygodnie
I czekam z radości już skacze
Kiedy was w końcu wszystkich zobaczę
Moje serce już dawno bije
Dziękuje ci mamo za to że żyję
Moje serce już dawno bije
Dziękuje ci tato za to że żyję"
Ta właśnie piosenka Arki Noego zaczęła mi się odtwarzać w głowie chwilę po tym, jak zobaczyłam na monitorze u ginekologa małą fasolkę w moim brzuchu.
Naprawdę tam jest!
Małe pulsujące serduszko w niewielkim pęcherzyku!
Choć czekałam na tą chwilę kilka tygodni, spodziewając się potwierdzenia ciąży, to jednak zaskoczenie było ogromne. Właściwie nie potrafię znaleźć odpowiednich słów, żeby to opisać, więc nawet nie próbuję.
W zamian zostawiam Was z utworem "Ja jestem". Mam nadzieję, że link działa - niestety nie jestem w stanie sama tego sprawdzić, bo każdorazowo wzrusza mnie do łez i potem pół godziny ryczę jak bóbr...
>> Arka Noego "Ja jestem"
fot. źródło własne
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
A jeśli jest ich więcej?!
Oczekiwanie to szczególny czas. Ogromne pole do popisu dla wyobraźni, która tworzy różne scenariusze.
Czekanie na pierwsze USG to jak randka w ciemno.
Co pojawi się na monitorze w gabinecie lekarskim? I w jakiej liczebności???
fot.www.dobra-mama.pl
Czekanie na pierwsze USG to jak randka w ciemno.
Co pojawi się na monitorze w gabinecie lekarskim? I w jakiej liczebności???
fot.www.dobra-mama.pl
sobota, 24 sierpnia 2013
Pierwszy raz w internecie
Niewiele czasu upłynęło od chwili, w której postanowiłam nie pytać "specjalisty Google" o cokolwiek w sprawie ciąży, do momentu, w którym zmieniłam zdanie :)
Choć wciąż czekam na potwierdzenie ciąży przez ginekologa, podkusiło mnie, żeby jednak sprawdzić, czy przypadkiem nie ma czegoś takiego, o czym koniecznie muszę wiedzieć już teraz. Bo o ile jest dla mnie jasne, że teraz bardziej o siebie dbam, zdrowiej jem, wykluczając pewne produkty spożywcze całkowicie, to może się zdarzyć, że nie wpadłam na jakąś równie ważną oczywistość. Przecież nigdy wcześniej nie byłam w ciąży, a do tego dotychczas byłam totalną ignorantką w tych tematach...
Jednym z pierwszych serwisów, który się nawinął, był Parenting.pl, moderowany przez Dorotę Zawadzką, która dla wielu jest autorytetem w tej dziedzinie. Czy również moim? Na razie trudno mi to stwierdzić. W każdym razie portal wydaje mi się tak kompleksowo ujmować temat, że zaniechałam póki co dalszych poszukiwań i ostro się wczytuję.
Muszę przyznać, że w pierwszej chwili ogarnęła mnie ogromna ciekawość połączona z paniką, że ta cała ciąża to pole tak mi nieznane, że nie wiem, czy 9 miesięcy wystarczy, by zgłębić choć najważniejsze zagadnienia! Najlepiej, gdybym mogła całą tą wiedzę pojąć i przyswoić natychmiast, a potem tylko na spokojnie stosować...
Tyle że po pierwsze to nierealne, a po drugie - dość niepraktyczne. Bo nawet jeśli się oczytam, to będę bogatsza jedynie w teorię. I tak na chłopski rozum, po co mi dziś wiedza o tym, co będzie w trzecim trymestrze, skoro teraz powinnam się skupić na pierwszym, a poza tym za pół roku i tak zapomnę?
Kilka głębokich oddechów. Przeponowych (już wiem, że właśnie takie warto praktykować). Wdech - wydech. Wdech - wydech. Ludzie pracujący z ciałem nazywają to "oddechem do brzucha".
Obserwuję, jak pomału poczucie przytłoczenia ustępuje miejsca spokojowi. A spokój jest mi teraz bardzo potrzebny! Mówię sobie, że wszystkiego co potrzebne, dowiem się w odpowiednim czasie. Chyba udało mi się przekonać siebie do takiego podejścia. Zobaczymy na jak długo :)
fot.www.mensfitness.com
fot.www.maryhillmanor.org
Jednym z pierwszych serwisów, który się nawinął, był Parenting.pl, moderowany przez Dorotę Zawadzką, która dla wielu jest autorytetem w tej dziedzinie. Czy również moim? Na razie trudno mi to stwierdzić. W każdym razie portal wydaje mi się tak kompleksowo ujmować temat, że zaniechałam póki co dalszych poszukiwań i ostro się wczytuję.
Muszę przyznać, że w pierwszej chwili ogarnęła mnie ogromna ciekawość połączona z paniką, że ta cała ciąża to pole tak mi nieznane, że nie wiem, czy 9 miesięcy wystarczy, by zgłębić choć najważniejsze zagadnienia! Najlepiej, gdybym mogła całą tą wiedzę pojąć i przyswoić natychmiast, a potem tylko na spokojnie stosować...
Tyle że po pierwsze to nierealne, a po drugie - dość niepraktyczne. Bo nawet jeśli się oczytam, to będę bogatsza jedynie w teorię. I tak na chłopski rozum, po co mi dziś wiedza o tym, co będzie w trzecim trymestrze, skoro teraz powinnam się skupić na pierwszym, a poza tym za pół roku i tak zapomnę?
Kilka głębokich oddechów. Przeponowych (już wiem, że właśnie takie warto praktykować). Wdech - wydech. Wdech - wydech. Ludzie pracujący z ciałem nazywają to "oddechem do brzucha".
Obserwuję, jak pomału poczucie przytłoczenia ustępuje miejsca spokojowi. A spokój jest mi teraz bardzo potrzebny! Mówię sobie, że wszystkiego co potrzebne, dowiem się w odpowiednim czasie. Chyba udało mi się przekonać siebie do takiego podejścia. Zobaczymy na jak długo :)
fot.www.mensfitness.com
fot.www.maryhillmanor.org
Subskrybuj:
Posty (Atom)









