Z początkiem marca zdałam sobie sprawę, że ciąża już prawie na finiszu, więc najwyższy czas pakować torbę do szpitala.
Wprawdzie data porodu wynikająca z kalendarza jest przewidziana na 26 kwietnia, ale pomiary płodu wykazują niezmiennie, że młody jest spory jak na swój wiek i wygląda już na 2 tygodnie starszego. A to może znaczyć, że szybciej się będzie chciał wybrać na ten świat. Czyli bliżej początku kwietnia niż końca, a to już za niewiele ponad miesiąc!
Do tej pory niespiesznie zabierałam się do kompletowania wyprawki szpitalnej. Jakoś ciągle wydawało mi się, że mam jeszcze przecież duuuużo czasu :) Teraz jednak zaczynam odczuwać niewielką presję, więc motywacja jest i trzeba ją wykorzystać. Zwłaszcza, że tak naprawdę nie mam jeszcze mnóstwa rzeczy!!!
Lista szpitalnych przebojów
Zdobyłam 3 różne listy niezbędnych do zabrania rzeczy. Jedną ze szpitala (zawiera konieczne minimum), drugą od znajomej (spisała, co z jej praktyki się przydaje), a trzecią z ...marketu (była do zabrania w dziale akcesoriów dla mamy i dziecka). Z tych trzech list przepisałam te rzeczy, które się powtarzają (znaczy są naprawdę istotne) i tak powstała moja własna lista.
Dodatkowo lista szpitalna zawiera dopisek, że na wierzchu (najbardziej dostępne) mają być rzeczy dla mamy na porodówkę, a dopiero w dalszej kolejności rzeczy dla dziecka (niby logiczne, ale pewnie napisali, bo rozchwiane emocjonalnie kobity widocznie miały inną koncepcję kolejności :))
A moją ulubioną pozycją na liście są i tak "kanapki dla taty" :)
fot.www.babyonline.pl
fot.www.perfectlunch.pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płód. Pokaż wszystkie posty
sobota, 1 marca 2014
wtorek, 8 października 2013
!!!
Jedyne, co byłam w stanie wydusić, to nieudolne pytanie: "Ile to...to mierzy??".
"To nie to to, tylko twoje dziecko."- usłyszałam serdeczny głos pani doktor.
Zaczęłam się tłumaczyć (chyba głównie przed sobą), że jeszcze ciągle to do mnie nie dociera, że wewnątrz mnie pływa sobie taki ludzik. Lekarka, która zapewne niejedno już w gabinecie widziała i słyszała, powiedziała: "spokojnie, niektóre kobiety dopiero na porodówce się reflektują, że może już czas wymyślić dziecku jakieś imię". Uff, nie jest ze mną chyba aż tak źle :)
Wyszłam z gabinetu, a w głowie do teraz dźwięczy mi: "moje dziecko, moje dziecko, moje dziecko...".
fot.źródło własne
Subskrybuj:
Posty (Atom)


