Odkąd mój brzuch zaczął żyć własnym życiem, nie ma już dla mnie niczego ciekawszego do oglądania.
Nie dość, że pochłania na długie chwile, to jeszcze nie mogę się doczekać kolejnego odcinka!!!
:)
fot.www.babyonline.pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktywność płodu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktywność płodu. Pokaż wszystkie posty
środa, 5 lutego 2014
poniedziałek, 3 lutego 2014
Czarodziejski mazak
Pamiętacie takie czary-mary z przedszkola, czy może już podstawówki, kiedy na kartce leżały biurowe spinacze, a pod kartką przesuwało się magnes? Osoba, która nie widziała "zaplecza", czyli tego co się działo pod kartką, mogła podziwiać magię samodzielnie przemieszczających się spinaczy!
Dziś sama poczułam się jak takie dziecko, któremu pokazano sztuczkę.
Czytając książkę, od czasu do czasu coś w niej zaznaczam, więc raz po raz używam markera. Nie opłaca mi się więc go odkładać na półkę, dlatego kładę go sobie najczęściej na brzuchu, bo mam teraz taki fajny stoliczek pod ręką :)
Nagle patrzę, a marker fruuu...z lewej do prawej... i z powrotem! Wędruje sobie nieskrępowany to w jedną to w drugą, a ja oczom nie wierzę!
Mojemu synusiowi najwidoczniej przestała wystarczać zabawa pępowiną albo własnymi kończynami i postanowił spróbować czegoś nowego - na przykład jak tu zrobić mamie psikus :)
Nie pozostało mi nic innego, jak wlepić gały i napawać się tym niecodziennym widokiem!
fot.www.artykuly-biurowe.eu
Dziś sama poczułam się jak takie dziecko, któremu pokazano sztuczkę.
Czytając książkę, od czasu do czasu coś w niej zaznaczam, więc raz po raz używam markera. Nie opłaca mi się więc go odkładać na półkę, dlatego kładę go sobie najczęściej na brzuchu, bo mam teraz taki fajny stoliczek pod ręką :)
Nagle patrzę, a marker fruuu...z lewej do prawej... i z powrotem! Wędruje sobie nieskrępowany to w jedną to w drugą, a ja oczom nie wierzę!
Mojemu synusiowi najwidoczniej przestała wystarczać zabawa pępowiną albo własnymi kończynami i postanowił spróbować czegoś nowego - na przykład jak tu zrobić mamie psikus :)
Nie pozostało mi nic innego, jak wlepić gały i napawać się tym niecodziennym widokiem!
fot.www.artykuly-biurowe.eu
niedziela, 29 grudnia 2013
Chyba mu oddam!
Ruchy dziecka, gdy już łatwo rozpoznawalne i nie do pomylenia z aktywnością różnych narządów wewnętrznych, są prawdziwie nieziemskim doznaniem!
Łapię się na tym, że gdy tylko poczuję kuksańca w brzuchu, mam ochotę podzielić się tą radością z całym światem!
A masz!
Najdziwniejszym dotychczas doświadczeniem związanym z ruchami dziecka było to, gdy mały kopnął mnie dość solidnie podczas jazdy samochodem. Jako kierowca staram się teraz szczególnie skupiać na drodze, a tu nagle takie buch-buch od wewnątrz. I choć nie był to szczyt siłowych możliwości synka, to jednak udało mu się mnie rozproszyć na parę sekund.
Pomyślałam wtedy, że znów Matka Natura sprytnie to wymyśliła. Dziecko już teraz stopniowo przyzwyczaja mnie do swojej obecności. Pokazuje mi swój rytm dobowy - niekoniecznie zbieżny z moim. A to z kolei uświadamia mi konieczność bycia elastyczną, bo gdy mały będzie już na świecie, raz po raz będzie mnie wybijał z mojego rytmu. Przez pewien czas jego potrzeby będą wymagały niemal natychmiastowego zauważenia i zaspokojenia. I z pewnością nie raz pokrzyżuje mi plany :)
Słyszałam od wielu osób, że warto notować pory, w których wyczuwa się aktywność płodu, bo z dużym prawdopodobieństwem po urodzeniu dziecko zachowa taki sam "grafik" dobowy. Osobiście nie spisuję tego, bo wydaje mi się, że rusza się dość często, ale takie dwie ulubione pory, które się zdecydowanie powtarzają, to przed 9.00 rano (droga samochodem do pracy) ok 22.00 (czyli mniej wtedy, kiedy po całodniowej gonitwie siadam wreszcie na czterech literach). Czasami tak sobie pozwala, że mam ochotę mu oddać! :) Własną matkę będzie kopał... :P
fot.www.polki.pl
Łapię się na tym, że gdy tylko poczuję kuksańca w brzuchu, mam ochotę podzielić się tą radością z całym światem!
Tutaj! O...tu! - mówię podekscytowana - przyłóż rękę, zaraz poczujesz!W praktyce jednak oszczędzam ów "cały świat" i wybór najczęściej pada na męża albo siostrę, jeśli akurat są w pobliżu.
A masz!
Najdziwniejszym dotychczas doświadczeniem związanym z ruchami dziecka było to, gdy mały kopnął mnie dość solidnie podczas jazdy samochodem. Jako kierowca staram się teraz szczególnie skupiać na drodze, a tu nagle takie buch-buch od wewnątrz. I choć nie był to szczyt siłowych możliwości synka, to jednak udało mu się mnie rozproszyć na parę sekund.
Pomyślałam wtedy, że znów Matka Natura sprytnie to wymyśliła. Dziecko już teraz stopniowo przyzwyczaja mnie do swojej obecności. Pokazuje mi swój rytm dobowy - niekoniecznie zbieżny z moim. A to z kolei uświadamia mi konieczność bycia elastyczną, bo gdy mały będzie już na świecie, raz po raz będzie mnie wybijał z mojego rytmu. Przez pewien czas jego potrzeby będą wymagały niemal natychmiastowego zauważenia i zaspokojenia. I z pewnością nie raz pokrzyżuje mi plany :)
Słyszałam od wielu osób, że warto notować pory, w których wyczuwa się aktywność płodu, bo z dużym prawdopodobieństwem po urodzeniu dziecko zachowa taki sam "grafik" dobowy. Osobiście nie spisuję tego, bo wydaje mi się, że rusza się dość często, ale takie dwie ulubione pory, które się zdecydowanie powtarzają, to przed 9.00 rano (droga samochodem do pracy) ok 22.00 (czyli mniej wtedy, kiedy po całodniowej gonitwie siadam wreszcie na czterech literach). Czasami tak sobie pozwala, że mam ochotę mu oddać! :) Własną matkę będzie kopał... :P
fot.www.polki.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)


