Wyznajecie pogląd, że na naukę nigdy nie jest za późno? Też hołdowałam tej zasadzie. Do chwili, w której zostałam rodzicem :)
Teraz towarzyszy mi ciągłe poczucie, że jestem zawsze spóźniona, zawsze o krok za dzieckiem i że z każdym dniem przepaść ta się powiększa.
Już mi się wydaje, że tym razem zdążę, że nauczę się czegoś z wyprzedzeniem, zanim będzie potrzebne. Że na przykład przeczytam o etapie rozwoju, w który właśnie maluch wchodzi. Tyle, że zanim przerobię cały rozdział książki, to już właściwie dziecko z niego wyrasta.
Albo cieszę się, że nareszcie rozpoznaję komunikaty wysyłane przez dziecko. I w tej samej chwili cała ta wiedza robi się nieaktualna, bo synuś właśnie zaskoczył czymś nowym.
Człowiek uczy się przez całe swoje życie. A rodzic uczy się przez całe życie dziecka :)
fot.www.seekersportal.wordpress.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzicielstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzicielstwo. Pokaż wszystkie posty
sobota, 4 października 2014
piątek, 28 marca 2014
Najlepsza szkoła rodzicielstwa na świecie
Po kolejnych zajęciach w szkole rodzenia (znów bardzo ciekawych i przydatnych) pojawił się w mojej głowie duży znak zapytania: kogo ostatecznie posłucham? z czyich rad skorzystam? I w końcu: kto ma rację?
Racja twoja, moja, mojsza...
Pomimo wcześniejszego oporu, przeczytałam już trochę literatury poświęconej opiece nad dzieckiem. W międzyczasie wpadały mi w ręce różne poradniki i artykuły, a także docierał do mnie ustny przekaz wielu doświadczonych mam.
I to, co mam w głowie po zebraniu tego wszystkiego "do kupy", to jeden wielki mętlik. Choć każda z proponowanych opcji wydaje się równie sensowna, to wiele z nich jest od siebie tak różnych, że trudno znaleźć wspólny mianownik. Za każdą pojedynczą metodą przemawia wiele argumentów i są one jednocześnie w kontrze do metod alternatywnych. Na każdy jeden temat, czy to karmienie, czy przewijanie, czy szczepienia jest tyle wariacji, że bez trudu można się pogubić. Zwłaszcza jeśli jest się zupełnym nowicjuszem i chce się polegać na czyiś wypróbowanych sposobach. Tylko na czyich??
Najlepszy doradca
Gdy w pewnej sprawie zagadnęłam do szwagierki z prośbą o poradę, dodając że jeszcze tylu rzeczy ciągle nie wiem, odpowiedziała:
I jeszcze jedno: z pewnością najskuteczniejszymi metodami okażą się te, do których będę prawdziwie przekonana. Nic na siłę.
Moje przemyślenia ostatecznie zatoczyły koło i powróciłam do przekonania sprzed ciąży, że dziecka trzeba się nauczyć poprzez obserwację i interakcję, a wtedy będę wiedziała, co należy zrobić. Żaden podręcznik tego nie zastąpi.
Wniosek: najlepszą szkołą rodzicielstwa na świecie będzie bycie mamą każdego dnia.
fot.www.health.india.com
fot.www.anationofmoms.com
Racja twoja, moja, mojsza...
Pomimo wcześniejszego oporu, przeczytałam już trochę literatury poświęconej opiece nad dzieckiem. W międzyczasie wpadały mi w ręce różne poradniki i artykuły, a także docierał do mnie ustny przekaz wielu doświadczonych mam.
I to, co mam w głowie po zebraniu tego wszystkiego "do kupy", to jeden wielki mętlik. Choć każda z proponowanych opcji wydaje się równie sensowna, to wiele z nich jest od siebie tak różnych, że trudno znaleźć wspólny mianownik. Za każdą pojedynczą metodą przemawia wiele argumentów i są one jednocześnie w kontrze do metod alternatywnych. Na każdy jeden temat, czy to karmienie, czy przewijanie, czy szczepienia jest tyle wariacji, że bez trudu można się pogubić. Zwłaszcza jeśli jest się zupełnym nowicjuszem i chce się polegać na czyiś wypróbowanych sposobach. Tylko na czyich??
Najlepszy doradca
Gdy w pewnej sprawie zagadnęłam do szwagierki z prośbą o poradę, dodając że jeszcze tylu rzeczy ciągle nie wiem, odpowiedziała:
"nikt nie wie wszystkiego, a już niedługo twoim najlepszym doradcą stanie się matczyna intuicja".Lepszej odpowiedzi chyba nie mogłabym dostać. Bardzo na to liczę, że będę potrafiła się na własną intuicję zdać i nie tracić głowy przy pierwszych wątpliwościach, czy aby na pewno dobrze robię. Mam nadzieję, że instynkt macierzyński nie pozwala zrobić krzywdy własnemu dziecku, a dobór optymalnego sposobu zajmowania się maluszkiem będzie po prostu efektem prób i błędów. Aż w końcu wypracuję sobie własne metody, najbardziej odpowiadające dziecku i najwygodniejsze dla mnie.
I jeszcze jedno: z pewnością najskuteczniejszymi metodami okażą się te, do których będę prawdziwie przekonana. Nic na siłę.
Moje przemyślenia ostatecznie zatoczyły koło i powróciłam do przekonania sprzed ciąży, że dziecka trzeba się nauczyć poprzez obserwację i interakcję, a wtedy będę wiedziała, co należy zrobić. Żaden podręcznik tego nie zastąpi.
Wniosek: najlepszą szkołą rodzicielstwa na świecie będzie bycie mamą każdego dnia.
fot.www.health.india.com
fot.www.anationofmoms.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)


