"Do twarzy ci z dzieckiem!" - brzmiał komplement, jaki usłyszałam dziś od mojej serdecznej przyjaciółki.
Dodała jeszcze: "wyglądasz na spokojną i zrelaksowaną", co miało znaczyć zauważalną zmianę, ponieważ zwykle bliżej mi do posiadaczki ADHD, niż oazy spokoju.
Ciekawe i cenne zarazem spostrzeżenie, bo pochodzi od człowieka, przy którym absolutnie nic nie muszę udawać. Wiecie, to taka przyjaciółka, która wie o mnie wszystko, a i tak mnie lubi.
Hmm, czy to właśnie to mają na myśli ludzie, gdy mówią, że ciąża komuś służy? :)
fot.www.siostraania.pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaciółki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaciółki. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 11 lutego 2014
poniedziałek, 25 listopada 2013
Nikt mi tego nie powiedział!
- "Smarujesz się oliwką regularnie? Wiesz, profilaktyka. Przeciwko rozstępom" - pyta znajoma troskliwie.
Tak. Od samego początku.
- "No to dobrze. Bo mnie w pierwszej ciąży nikt tego nie powiedział i niestety mam po ciąży brzydką pamiątkę na brzuchu i udach..."
Trochę mnie zatkało. Jak to, nikt nie powiedział? W dobie internetu i dostępu do fachowej literatury nie wiedziała takiej podstawowej rzeczy?
Na początku nie mieściło mi się to w głowie, ale po chwili spokorniałam, bo przecież pewnie i ja nie wiem wielu wierzy, o których nikt nie mówi, bo "to się po prostu wie".
A jednak nie zawsze się wie. Przykład koleżanki uzmysłowił mi, że ani książki ani internet nie mają takiej siły przebicia, jak przekaz na żywo od drugiego człowieka.
Dlatego w tym miejscu chcę wyrazić wdzięczność tym wszystkim kobietom, które są wokół mnie i służą radą oraz pomocą. Cieszę się, że dzieląc się cennym doświadczeniem oszczędzacie mi czasu, który musiałabym poświęcić na studiowanie literatury albo fora internetowe.
Dziękuję!
fot.www.bus9fortheparadise-blog.blogspot.com
Tak. Od samego początku.
- "No to dobrze. Bo mnie w pierwszej ciąży nikt tego nie powiedział i niestety mam po ciąży brzydką pamiątkę na brzuchu i udach..."
Trochę mnie zatkało. Jak to, nikt nie powiedział? W dobie internetu i dostępu do fachowej literatury nie wiedziała takiej podstawowej rzeczy?
Na początku nie mieściło mi się to w głowie, ale po chwili spokorniałam, bo przecież pewnie i ja nie wiem wielu wierzy, o których nikt nie mówi, bo "to się po prostu wie".
A jednak nie zawsze się wie. Przykład koleżanki uzmysłowił mi, że ani książki ani internet nie mają takiej siły przebicia, jak przekaz na żywo od drugiego człowieka.
Dlatego w tym miejscu chcę wyrazić wdzięczność tym wszystkim kobietom, które są wokół mnie i służą radą oraz pomocą. Cieszę się, że dzieląc się cennym doświadczeniem oszczędzacie mi czasu, który musiałabym poświęcić na studiowanie literatury albo fora internetowe.
Dziękuję!
fot.www.bus9fortheparadise-blog.blogspot.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)

